O wodzie bez lania wody. Bo może jej zabraknąć

Gwałtowne powodzie i dotkliwe susze staną się nową normalnością – ostrzegają naukowcy. Jak zmiany klimatu wpływają na wodę? Jakie to ma skutki dla nas? W Światowym Dniu Wody przeglądamy się w niej jak w lustrze.

Zacznijmy od powtórki z geografii: woda stanowi 71 proc. powierzchni Ziemi. Zdecydowana większość z niej to wody słone, morza i oceany. Te słodkie to jedynie 2,5 proc. hydrosfery, 35 mln m³. To rzeki i jeziora, wody podziemne, lodowce, wieczna zmarzlina i pokrywa śnieżna. Ponad 60 proc. słodkich wód znajduje się w śniegu i lodowcach, ok. 30 procent – pod ziemią. Jak łatwo policzyć, tej dostępnej dla ludzi, zwierząt i roślin pozostaje niewiele – około 1 procent.

A teraz fakty, których nie było na lekcjach: ponad 2,2 miliarda ludzi, czyli jedna czwarta światowej populacji nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej (wg WHO). 44 proc. wody z gospodarstw domowych na świecie wraca do środowiska bez żadnego oczyszczenia. Jednocześnie coraz większe obszary świata pustynnieją.

Przez ostatnie stulecie zużycie wody na świecie wzrosło sześciokrotnie. Swój udział mają w tym rozwój przemysłu, zmiana sposobu produkcji żywności czy wzrost populacji świata. Jednocześnie ocieplenie klimatu sprawia, że dostęp do słodkiej wody robi się coraz trudniejszy.

Jak ryba w (ciepłej) wodzie

Tym razem powtórka z fizyki: woda może występować w trzech stanach skupienia – płynnym, stałym i gazowym. W przypadku naszej planety jej stan płynny, czyli głównie oceany, to olbrzymi magazyn energii, która rozprowadzana jest po ziemi. Z kolei stan stały – lód i śnieg – w skali globu wpływa na ilość pochłanianego i odbijanego promieniowania Słońca. Wodna para odpowiada za tzw. naturalny efekt cieplarniany, bez którego nie byłoby życia, bo nasza planeta miałaby wtedy temperaturę ok. 30 st. niższą.

Ocieplenie klimatu zaburzyło jednak proces przechodzenia wody z jednego stanu skupienia w drugi, co ma olbrzymie konsekwencje dla niej i dla nas.

Rośnie temperatura mórz i oceanów, co oznacza ich większe parowanie, migracje lub wymieranie pewnych gatunków zwierząt oraz wzrost poziomów mórz i oceanów.

Większe parowanie przekłada się na gwałtowne zjawiska pogodowe, np. cyklony, sztormy czy błyskawiczne powodzie. Aż 90 proc. wszystkich katastrof naturalnych na świecie związanych jest z wodą (dane PAH).

Ocieplenie wody i związane z nim spadek zawartości tlenu, zmiana zasolenia i zakwaszenia przyczyniają się do wymierania wielu ekosystemów. Przykładem są tu np. koralowce czy dorsze arktyczne. Znacząco zmniejszyła się populacja kryla, który stanowi główne źródło pożywienia wielorybów, fok czy pingwinów. Niektóre gatunki migrują – a za nimi inne, bo każdy jest częścią jakiegoś łańcucha pokarmowego. Tak było w przypadku żyjących w północno-wschodnim Atlantyku widłonogów – planktonu, który stanowi pokarm wielu gatunków ryb. Widłonogi przemieściły się na północ, a wraz z nimi migrowały dorsze, makrele czy śledzie.

Dodatkowo woda, w której jest mniej tlenu, gorzej się samooczyszcza.

Wzrost poziomu mórz i oceanów przekłada się z jednej strony na zasolenie ujść rzek, z drugiej – zatapia położone nisko lądy. Naukowcy szacują, że do 2100 roku poziom tych wód może wzrosnąć o 1,1 m. Dla wyspiarskich państw Pacyfiku to często być albo nie być. Pod wodą mogą się znaleźć np. Malediwy czy Tuvalu. Zagrożone są także Miami, Nowy Jork czy historyczne centrum Gdańska, które według prognoz naukowców z PAN za sto lat może zostać zatopione.

Po deszczu ziemia jest sucha

Lato 2022 roku upłynęło w Europie pod znakiem upałów i suszy. Wysychały rzeki (np. Pad, najdłuższa rzeka Półwyspu Apenińskiego), usychały uprawy na polach, a w wielu miejscach racjonowano wodę pitną, nie mówiąc już o zakazach podlewania ogródków czy napełniania przydomowych basenów.

Ocieplenie klimatu przyniosło liczne anomalie pogodowe. W regionach, które i tak już cierpiały na deficyt opadów, będzie ich jeszcze mniej – np. w krajach śródziemnomorskich. Deszcze i śnieg występują też mniej regularnie, więc wydłużają się okresy bez opadów i wzrasta ryzyko wystąpienia suszy rolniczej i niedoborów wody.  Takich okresach zużywa się zasoby wodne, które potem ciężko jest odnowić, bo gdy po suszy spadnie deszcz – zazwyczaj ulewny – zaschnięta ziemia nie jest w stanie go przyjąć. Woda z niej spływa do kanalizacji lub rzek czy strumieni i nie zdąży w nią wsiąknąć. Jeśli trafi do morza, nie nada się już do użytku na ziemi.

Suszę potęgować będą kurczące się lodowce. Przybieranie zimą i topnienie na wiosnę jest ich naturalnym rytmem, zasilają w ten sposób wody wielu górskich rzek. Jeśli lodowce znikną, te rzeki będą mogły liczyć tylko na wody opadowe. Naukowcy szacują, że do końca naszego wieku może zniknąć 80 proc. lodowców w Alpach.

Alpy daleko, więc nas nie dotyczą? To samo ocieplenie klimatu sprawia, że w Polsce zimą coraz częściej pada deszcz zamiast śniegu, który magazynuje wodę i powoli uwalnia ją na wiosnę. Zresztą – gdzie te zimy z miesiącami utrzymującym się śniegiem?

Póty dzban wodę nosi

Człowiek w 60-70 procentach składa się z wody. Bez wody może przeżyć maksymalnie od 4 do 7 dni. Wydawać by się mogło, że dostęp do niej powinien być oczywisty, prawem człowieka – tak jednak nie jest.

Co czwarta osoba na świecie nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej. Czerpie ją więc z rzek, stawów, oddalonych od domu studni lub zmuszona jest kupować ją w baniakach. Wiąże się to z dużym ryzykiem chorób (np. cholery), czasem poświęconym na zdobycie i przetransportowanie wody lub dużymi wydatkami.

Prawie co piąta osoba na świecie nie ma w domu toalety, więc swoje potrzeby fizjologiczne musi załatwiać na dworze lub w niehigienicznych i niefunkcjonalnych latrynach. Problem ten dotyka zwłaszcza kobiet, ponieważ są bardziej narażone na przemoc, a także nie są w stanie odpowiednio zadbać o higienę podczas menstruacji.

Co roku z powodu brak czystej wody pitnej i nieodpowiednich warunków sanitarnych umiera 1,4 mln ludzi – podaje ONZ.

Światowe zapotrzebowanie na wodę ma do 2050 roku wzrosnąć o 55 procent, to dane OECD. Najwięcej wody pochłania rolnictwo – 72 proc., dla porównania – w domach i usługach zużywamy 16 proc., a przemysł pobiera 12 proc. wody.

Aby wyprodukować 1 kg ryżu, potrzeba od 3 do 5 tys. litrów wody. Produkcja 1 kg soi pochłania 2 tys. litrów, ziemniaków – 500 l, a wołowiny – aż 15 tys. l wody.

Każdy produkt, nie tylko spożywczy, powstał z wykorzystaniem wody – użytej choćby do chłodzenia urządzeń. Ilość wody zużyta do wyprodukowania danej rzeczy nazywa się śladem wodnym. I tak, kartka papieru ma ślad 10 l, ale już tabliczka czekolady – ponad 1700 l, burger wołowy (ze 150-gramowym kotletem) – 2500 l, szklanka (250 ml) mleka – 255 l, taka sama szklanka piwa jęczmiennego – 74 l, filiżanka (125 ml) kawy – 132 l, jedna pizza Margherita – 1259 l. Swój ślad wodny może wyliczyć każdy – wystarczy skorzystać z kalkulatora na tej stronie.

Z suchej studni wody nie naczerpiesz

Co zrobić, gdy wody zaczyna brakować? Przed takim pytaniem stanęło wielu włodarzy miast i regionów w czasach przedłużających się upałów i okresów suszy. W Nowym Jorku policzono, że jeśli temperatura powietrza podniesie się o 1 stopień powyżej 25 st., każdy mieszkaniec zużywa przeciętnie o 11 l wody więcej. Na początku 2018 roku władze Kapsztadu w Republice Południowej Afryki ogłosiły, że 12 kwietnia 2018 będzie Dniem Zero. Tego dnia miejskie wodociągi miały wyschnąć, ponieważ z powodu trwającej trzy lata suszy i złej gospodarki wodnej tejże zaczęło drastycznie brakować. Władze Kapsztadu zakazały np. podlewania trawników, mycia samochodów czy napełniania basenów. Rekomendowano też krótsze, trwające do 2 minut prysznice. Udało się zmniejszyć dzienne zużycie wody z 87 do 50 l na osobę. Dzień Zero nie nadszedł, również dzięki temu, że Kapsztad nawiedziły w końcu deszcze.

To nie jest odosobniony przypadek, podobna sytuacja była np. w 2019 roku w polskich Skierniewicach i można śmiało przypuszczać, że będzie ich więcej.

W 2020 Zespół doradczy do spraw kryzysu klimatycznego przy Prezesie PAN wydał komunikat nt. zmian klimatu i gospodarki wodnej w Polsce. Czytamy w nim: „Musimy się liczyć z częstszym występowaniem zarówno suszy (meteorologicznej, rolniczej i hydrologicznej), jak i niszczącego nadmiaru wody. Nawet w jednym roku może wystąpić zarówno susza, jak i powódź. Dawna „nienormalność” staje się nową normalnością, a przyszłe ekstrema będą jeszcze bardziej ekstremalne niż w przeszłości, negatywnie  oddziaływając na mieszkańców i gospodarkę Polski”.

Naukowcy wskazują na trzy problemy – deficyt wody, jej niszczący nadmiar i zanieczyszczenia – które mogą się pogłębić. Musimy zacząć inaczej myśleć o wodzie i ją retencjonować – czyli przechwytywać, gdy jest jej nadmiar i oddawać, gdy zaczyna jej brakować. Musimy zadbać o naturalną retencję – mokradła, wilgotne łąki, lasy, tereny zalewowe, naturalnie biegnące rzeki i doliny rzeczne – a także o retencję w miastach: przepuszczalne podłoża zamiast betonowania, zielone dachy, na błękitno-zieloną infrastrukturę (tereny i obiekty łączące zieleń i wodę). W ostatnich latach wiele polskich miast nawiedzały błyskawiczne powodzie. Ponieważ woda nie ma w co wsiąkać, bo miasta są w znacznym stopniu zabetonowane, spływa do kanalizacji, przeciążając ją („z chmury do rury”). Im więcej miejsc chłonących wodę jak gąbki, tym dla miast lepiej.

Kropla do kropli

Polska ma jedne z najniższych zasobów wodnych w Europie, dlatego musimy nimi mądrze gospodarować. I oszczędzać wodę – wszędzie.

Co możemy zrobić?

  • Brać krótki prysznic zamiast kąpieli w wannie, pamiętając, że podczas namydlania się można zamknąć kran.
  • Zamykać kran również podczas mycia zębów, mydlenia rąk i golenia.
  • Naprawić cieknący kran; kupić perlator, który napowietrzając wodę, ogranicza jej zużycie.
  • Zamontować spłuczkę w toalecie z podwójnym systemem spłukiwania.
  • Kupić zmywarkę – pozwala oszczędzić do 30 proc. wody. Zmywając ręcznie – zakręcać kran podczas mycia naczyń lub używając miski.
  • W pralce i zmywarce wybierać program EKO i uruchamiać je dopiero, gdy są pełne.
  • Zbierać deszczówkę do podlewania ogrodu.
  • Kupować artykuły o jak najmniejszym śladzie wodnym.
  • Kupować tylko potrzebne artykuły, nie marnować żywności.

22 marca obchodzimy Światowy Dzień Wody. Ustanowiło go Zgromadzenie Ogólne ONZ, by zainspirować rządy, organizacje, społeczności i wszystkich ludzi do podejmowania działań na rzecz zrównoważonej gospodarki wodnej.