Kto nam dostarcza prezenty?

Mikołaj w magazynie

Jeśli jest się dzieckiem, odpowiedź na to pytanie jest prosta: św. Mikołaj (w Poznaniu Gwiazdor) przemierzający świat na saniach ciągnionych przez renifery i wrzucający prezenty przez komin. Gdy człowiek robi się starszy, odpowiedź staje się bardziej skomplikowana i mniej bajkowa.

 Uwaga, tekst nie dla dzieci oraz tych, którzy wciąż wierzą w Gwiazdora.

Życie byłoby prostsze, gdyby wszystkie prezenty można było zamówić u jednego Mikołaja, który wszystkie paczki dostarczyłby idealnie na czas, bezpośrednio pod choinkę i jeszcze w zeroemisyjny sposób. Tak jednak nie jest, dlatego grudzień to najgorętszy okres w firmach logistycznych, a w roli elfów występują kurierzy, którzy dwoją się i troją, a i tak czasem przesyłka przyjdzie opóźniona. Zwłaszcza jeśli kupimy ją na ostatnią chwilę.

Prześledźmy jej drogę, zaczynając od sklepu, i to internetowego, bo drogę towaru ze sklepu stacjonarnego do domu sami znamy najlepiej. Jak wynika z najnowszego raportu „E-commerce w Polsce 2023” firmy Gremius, 79 proc. internautów w Polsce robi zakupy online. Odsetek ten z roku na rok rośnie. Co prawda niemal co trzeci respondent przyznał, że w tym roku z powodu inflacji ogranicza zakupy – ale przecież jakieś prezenty trzeba kupić. Okres przedświąteczny to zawsze dla handlowców złoty czas.

PACZKA RUSZA W DROGĘ

Robimy zakupy, wybieramy sposób dostawy, płacimy – i teraz piłka po stronie sklepu, który rozpoczyna realizację zamówienia. Co się dzieje w tym czasie?

Sklep przetwarza nasze zamówienie – zapisuje je wraz z podanymi przez nas danymi, potwierdza płatność, sprawdza dostępność produktów w magazynie. Jeśli wszystkie są na stanie, pracownik magazynu kompletuje nasze zamówienie i przekazuje je do pakowania. Osoba, która się tym zajmuje, musi wybrać odpowiednie opakowanie, a następnie zabezpieczyć towar tak, by nie uszkodził się w transporcie i by nie przemieszczał w pudełku (co sprowadza się do otoczenia go plastikowymi lub papierowymi wypełniaczami). Sprawdza, czy zamówienie jest kompletne, dorzuca gratisy, ulotki, paragon lub fakturę, zamyka i zabezpiecza paczkę, by nie otworzyła się w trakcie transportu i nakleja odpowiednią etykietę dla kuriera. Tak przygotowana przesyłka czeka na wydanie jej firmie kurierskiej.

Tak to wygląda ogólnie, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. E-commerce może być przecież mały lub duży, może sprzedawać towary własnej lub wielu różnych marek. W niewielkim sklepie sprzedającym np. kosmetyki własnej produkcji, całym procesem realizacji zamówienia może się zajmować nawet jedna osoba, zwłaszcza gdy zamówień nie jest dużo, a towar składowany w jednym miejscu. Co innego wielki sklep, posiadający ogromne magazyny, w którym ludzi w pracy wspierają roboty.

Nie zawsze jednak sklep musi fizycznie mieć w swoim magazynie przedmioty, które sprzedaje. W wielu przypadkach taniej, szybciej i wygodniej jest, jeśli zakupiony przez klienta towar wysyła mu bezpośrednio producent lub hurtownia. Takie rozwiązanie nazywa się dropshipping. Jego minusem dla klienta jest to, że jeśli zamawia kilka przedmiotów, mogą one przyjść w różnych przesyłkach, za które czasem trzeba osobno płacić.

PACZKA W DRODZE

Przesyłka trafia do firmy kurierskiej, klient dostaje maila lub powiadomienie w aplikacji, że została wysłana. Zaczyna się podróż!

Wspomniany już raport Gremius podaje, że najbardziej preferowaną formą dostawy jest automat paczkowy – wskazało go 82 proc. badanych. Jest to zazwyczaj najtańsze rozwiązanie i dla wielu osób najbardziej wygodne, ponieważ urządzenia te są dostępne przez całą dobę, a przesyłka czeka na odbiór przeważnie do 48 godzin. Minusem jest to, że po paczkę trzeba samemu pójść, a w mniej zabudowanych obszarach sieć automatów jest rzadsza niż w dużych miastach.

Kurier dostarczający do domu lub pracy to druga najbardziej popularna opcja – wybiera ją 42 proc. osób (w pytaniu można było podać kilka odpowiedzi). Jest to zdecydowanie najwygodniejszy sposób dostawy, choć wymagający przebywania w jednym miejscu. Ciężko bowiem określić, kiedy dokładnie przyjedzie kurier.

Najmniej popularną, wybieraną przez 18 proc. respondentów, jest dostawa do tzw. punktów PUDO, czyli nadań i odbiorów (pick up, drop off) – np. w sklepie. Nie musimy czekać na kuriera, punkt może być w wielu przypadkach bliżej niż automat paczkowy, ale jesteśmy ograniczeni godzinami otwarcia tej placówki.

Wróćmy jednak do naszej paczki. Odebrana przez kuriera, zostaje przekazana do oddziału nadającego. Tu przesyłki są sortowane i rozjeżdżają się w różnych kierunkach. Mogą trafić do oddziału dostarczających lub kolejnej, tym razem głównej sortowni, gdzie znów będą skanowane, przypisywane do różnych kierunków i pakowane do ciężarówek, które zawożą je do oddziałów. Każda firma ma swoją logistykę, a każda paczka – swoją trasę.

Firma DPD policzyła, że od momentu odebrania do dostarczenia przesyłką zajmuje się dziesięć osób. Przemierza wiele metrów na taśmociągach w sortowniach, styka się z wieloma innymi paczkami. Między innymi dlatego musi być solidnie zapakowana.

OSTATNIA MILA

Choć to bardzo różne odległości, finalny etap dostawy przesyłki nazywany jest w logistyce ostatnią milą. To najtrudniejszy i najdroższy (pochłaniający ponad 40 proc. kosztów) element całego łańcucha dostawy.

Zaczyna się przeważnie o poranku, gdy kurier przychodzi do pracy, ładuje do samochodu paczki, które danego dnia musi rozwieźć po swoim rejonie, równocześnie skanując każdą z nich. Potem rusza w drogę, dostarczając i odbierając od klientów przesyłki lub umieszczając je w automatach paczkowych.

Brzmi prosto, a w praktyce to jest gonitwa z czasem, liczne telefony do klientów, uzgadnianie, gdzie zostawić paczkę, jeśli nie ma ich w domu, szukanie miejsc do postoju samochodu, bieganie po schodach, noszenie paczek o różnych gabarytach i masach.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że kurier przemieszcza się samochodem dostawczym, ale coraz częściej w miastach można spotkać kurierów na rowerach cargo (to pojazdy elektryczne wyposażone w solidną pakę, do której zmieści się wiele przesyłek). We flotę rowerową inwestują już duże firmy kurierskie, bo to rozwiązanie bardziej ekologiczne (zwłaszcza że w wielu miastach istnieją lub planowane są strefy czystego transportu) i szybsze (rower nie stoi w korkach, łatwiej też go zaparkować). Ograniczeniem jest tu pojemność bagażnika – ale i na to są sposoby w postaci mikrohubów. To punkty, do których przesyłki są dowożone samochodem, ale już z nich są rozwożone na rowerach lub odbierane bezpośrednio przez klientów. Pierwszy mikrohub w Polsce powstaje w Poznaniu, a odpowiada za niego Łukasiewicz – PIT we współpracy z firmą GSL.

Sklepy i firmy logistyczne wprowadzają też rozwiązania, które wyręczają w pracy kurierów. To np. autonomiczne roboty wyglądem przypominające trochę większe skrzynki na kółkach, które suną po chodnikach w spacerowym tempie. W kilku polskich miastach takie roboty testowo rozwoziły jedzenie.

Amazon zapowiedział niedawno, że pod koniec 2024 roku będzie w Wielkiej Brytanii i we Włoszech dostarczać przesyłki za pomocą dronów. Przeniosą one paczki wielkości pudełka do butów i o masie do 2,26 kg. Rozwiązanie było już testowane w Stanach Zjednoczonych. Amerykański gigant nie jest wyjątkiem – drony sprawdzały już inne firmy. Są idealne na słabo zurbanizowanych obszarach, w miejscach trudno dostępnych i niebezpiecznych. Problemem są kwestie związane z bezpieczeństwem ruchu lotniczego i konieczność uzyskania stosownych pozwoleń, a także cena dostawy przesyłki.

BY PREZENT DOTARŁ NA ŚWIĘTA

Świąteczny szał zakupów rozpoczyna się w połowie listopada. W tym okresie firmy kurierskie odnotowują do 40 proc. więcej zamówień niż w trzecim kwartale roku. Aby je obsłużyć, rekrutują dodatkowych pracowników i uruchamiają odbiory weekendowe. Mimo to lepiej nie kusić losu i nie czekać z zakupami na ostatnią chwilę. Obciążone większą liczbą zamówień sklepy mogą dłużej realizować nasze zakupy, co wpłynie na termin dostawy przesyłki.

Większość sklepów internetowych podaje, do kiedy można składać zamówienia, by trafiły jeszcze przed świętami. Na Allegro były to w tym roku 18, 19 lub nawet 20 grudnia – w zależności od przewoźnika. Czyli dziś (20 grudnia) lepiej już szukać podarków w sklepach stacjonarnych albo ryzykować i najwyżej uznać, że może niegrzeczne dzieci nie znajdują prezentu pod choinką w Wigilię, ale po Świętach w automacie paczkowym już tak. 😊